Zastanawiając się nad trendami w ekonomii i finansach, nie wolno nam nigdy ignorować starej rynkowej maksymy, która przypomina, że „żadne drzewo nie rośnie nigdy do samego nieba”. Tymczasem dzisiejszy inwestycyjny las pełen jest trendów, które już dawno urosły za wysoko i którym grozić może w każdej chwili załamanie. A drzewem, które dominuje nad wszystkimi innymi i obok którego nie wolno nam dzisiaj przechodzić obojętnie to zadłużenie najbardziej zamożnych gospodarek.

Jakiś czas temu umówiliśmy sie, oczywiście w oparciu o wcześniejsze analizy, że bezpieczny poziom skarbowego zadłużenia dla rozwiniętych gospodarek, liczony jako wskaźnik w stosunku do dochodu narodowego, wynosi około 60%. Natomiast w 2010 roku, Carmen M. Reinhart i Kenneth S. Rogoff, wyraźnie podnieśli tą poprzeczkę, przekonując nas, w swojej bardzo wówczas kontrowersyjnie ocenianej publikacji, że zadłużenie rządu nieprzekraczające poziomu 90% dochodu narodowego nie ma żadnego negatywnego wpływu na wzrost gospodarczy. Od tego czasu minęło jednak kilka dodatkowych lat pokryzysowego luzowania budżetowego pasa i wiele najważniejszych gospodarek świata, przynajmniej według ostatnich dostępnych statystyk, znajduje się już z pewnością w makroekonomicznej strefie zagrożenia długiem: USA – 103%, Strefa Euro – 94%, Japonia – 230%, Wielka Brytania – 87%, Francja – 96%, Włochy – 133%, Kanada – 87%, Hiszpania – 101%. Ale to dopiero nienajlepszy początek. Wiadomo bowiem, że dla spłaty zadłużenia rządy nie dysponują pełną wartością dochodu narodowego, ale jedynie jej opodatkowaną częścią. Okazuje się, że przeliczając zobowiązania skarbowe w stosunku do rzeczywistych dochodów państwa, Japonia jest wciąż na pierwszym miejscu, ale już na poziomie około 900%! A za nią mamy Grecję (475%), Stany Zjednoczone (408%) i trzy kolejne państwa europejskie: Islandię, Portugalię i Włochy (wszystkie w przedziale od 300% do 310%). Statystyczny horror zaczyna się jednak dopiero w momencie, kiedy na zadłużenie danego Państwa spojrzymy z perspektywy jego przyszłych zobowiązań związanych ze świadczeniami medycznymi i emerytalnymi. Bo wtedy Stany Zjednoczone, chociaż dopiero wciąż na trzecim miejscu, osiągają już poziom 688%. Na zadłużenie gospodarki w stosunku do dochodu narodowego możemy też spojrzeć z jeszcze innej perspektywy, łącząc w jednym wskaźniku zobowiązania rządu z długiem prywatnym. A wtedy okazuje się, że Stany Zjednoczone są już obecnie na poziomie 370%, Strefa Euro na poziomie 460%, Chiny na poziomie 300%, a Japonia – bez wątpienia światowy lider jeżeli chodzi o skalę demograficznego starzenia i tempo zadłużania – na poziomie 650%. I pomyśleć, że rynek obligacji, ze względu na negatywne stopy procentowe dla nowych 10- letnich papierów, dopłaca dzisiaj rządowi japońskiemu za prawo do pożyczenia mu swoich wolnych środków?! Jednym słowem … coraz bardziej i coraz szybciej zadłużamy nasze gospodarki, finansując (jak na razie!) dotychczasowy styl życia długiem, który – patrząc na ogromną skalę zjawiska – jest w rzeczywistości niespłacalny. Proszę bowiem jeszcze pamiętać nie tylko o starzejącej się demografii, ale też o postępującej globalizacji czy wreszcie o rosnących w przyszłości kosztach związanych z obsługą długu, jeżeli bankom centralnym uda się tylko przywrócić inflację. Co w tej sytuacji? Ano, możemy pozować na makroekonomicznego strusia i udawać, że nie ma problemu. Możemy też sięgnąć po akademicką wymówkę i obiecać, że spokojnie to wszystko spłacimy, jak tylko powróci szybszy wzrost gospodarczy. Możemy wreszcie ogłosić rządową upadłość, ale wtedy ucierpią wszyscy inwestorzy będący w posiadaniu naszych obligacji skarbowych, co w konsekwencji doprowadzi do bankructwa wszystkie lokalne fundusze emerytalne i nie tylko. Dlatego drodzy Prezydenci i Premierzy wszystkich najbardziej zadłużonych gospodarek świata, gdybym był na Waszym miejscu i pełnił Wasze urzędy z rzetelną troską o życiową stabilizację i bezpieczną przyszłość moich obywateli, to już dzisiaj przyznałbym, przynajmniej sam przed sobą, że nieuniknione będzie znalezienie jakiegoś prawdziwie alternatywnego rozwiązania. Ale nie martwcie się zbytnio, proszę, bo mam dla Was dobrze przemyślanego gotowca. Od dzisiaj wszystkie nowe emisje waszego skarbowego długu obejmowane będą wyłącznie przez lokalne banki centralne, korzystające z rynkowego przyzwolenia na ich nieograniczoną monetarną agresję. Te same banki centralne finansować też będą od dzisiaj, bez żadnych ograniczeń, wykup wszystkich wyemitowanych wcześniej obligacji, które do tej pory znajdują się w posiadaniu prywatnych lub instytucjonalnych inwestorów, krajowych i zagranicznych. Sięgnijcie też po dodatkowe elektroniczne pieniądze aby sfinansować Waszą rolę jako państwa opiekuńczego i zainwestujcie, oczywiście na dodatkową monetarną krechę, w nową niezbędną infrastrukturę. A po tym wszystkim, Wasz wspaniałomyślny bank centralny, za jednym naciśnięciem monetarnego klawisza, umorzy te wszystkie długi, przywracając Wam, z dnia na dzień, Waszą wolnorynkową zdolność kredytową. Dzięki czemu, jako w pełni pożądany efekt uboczny, pojawi się także inflacja. Tylko błagam, nie ujawniajcie naszych wspólnych planów inwestorom, bo już dzisiaj wywołają największą w historii hossę na rynkach kapitałowych. No, bo i po co?