Czy coraz bardziej rozgrzany świat stać na dalszą kontynuację strategii realizowanej do tej
pory przez najbardziej zamożne gospodarki, która polega na dotowaniu komercyjnie
nieefektywnych źródeł odnawialnej energii? Moim zdaniem to systemowe marnotrawstwo,
ufundowane nam przez krótkowzrocznych polityków, stanowi największą przeszkodę dla
rzeczywistej walki z globalnym ociepleniem.
Powstrzymanie globalnego ocieplenia – zakładając przy tym oczywiście, że to właśnie my
jesteśmy jego największą praprzyczyną – zależy przede wszystkim od dwóch kluczowych
elementów, składających się na jedyne moim zdaniem rozsądne podejście do tego
narastająco oczywistego problemu: (1) przyspieszonego postępu technologicznego bez
żadnych geograficznych barier, który zaowocuje coraz bardziej sprawnymi rozwiązaniami
ukierunkowanymi na czystość wykorzystywanej energii i jej operacyjną efektywność oraz (2)
dostępu to kapitału niezbędnego dla szybkiej komercjalizacji najbardziej transformacyjnych
rozwiązań na prawdziwie globalną skalę.
Tymczasem nasz dzisiejszy wielki problem polega na tym, że dostępne obecnie „czyste
technologie” są wciąż nieopłacalne na tle mało ekologicznych tradycyjnych metod, a
dotychczasowe linie finansowego podziału pomiędzy mniej i bardziej zaawansowanymi
gospodarkami nie zostały jeszcze zaadresowane z niezbędną troską o obopólne
środowiskowe korzyści.
Biednych nie stać bowiem na inwestowanie w komercyjnie nieopłacalne rozwiązania, na co
niestety stawia do tej pory polityczny zachód, do których trzeba potem systematycznie
dokładać kosztem przyszłego rozwoju gospodarczego. Zwłaszcza, że systematyczny wzrost
zamożności jest dla nich wciąż nadrzędnym celem społecznym! A jednocześnie bardziej
bogate kraje fundują swoim podatnikom obietnicę luksusowej zielonej wyspy kosztem
bieżącej ekonomicznej konkurencyjności i to w warunkach historycznie największego
zadłużenia, a na dodatek jeszcze na tle postępująco negatywnych trendów
demograficznych!
Mamy więc dzisiaj do czynienia z sytuacją, kiedy jedna strona nie dopuszcza do rezygnacji z
osiągniętego wcześniej (również dzięki systematycznie rosnącej ilości CO2) standardu życia i
nie zgadza się na wypracowanie docelowych norm emisji opartych na wskaźnikach
jednostkowych (w przeliczeniu na głowę mieszkańca), a druga buntuje przeciwko
jakimkolwiek dodatkowym opłatom celnym nakładanym przez bogate społeczeństwa na
produkty importowane z mniej zielonych gospodarek rozwijających się, które wcześniej
emitowały na nieporównywalnie mniejszą skalę i których dzisiejsze rosnące wolumeny są
proporcjonalnie niższe w stosunku do ich znacząco większych populacji. Jednym słowem
wielki globalny cieplarniany pat!
A gdyby podejść do tego wyzwania zupełnie inaczej? I pójść jeszcze dalej za
przedsiębiorczym ciosem, wymierzonym w dotychczasowy marazm przez Billa Gatesa, na
ostatniej konferencji klimatycznej w Paryżu? Z jego inicjatywy i na bazie jego własnych 2 mld
dol. powstaje właśnie fundusz badawczo-rozwojowy, wspierający działania z obszaru
energetyki odnawialnej i walki z globalnym ociepleniem. Ta największa w historii klimatyczna
inicjatywa jest równocześnie najlepszym dowodem na moją wcześniejszą tezę: obecna
generacja dostępnych rozwiązań technologicznych w żaden sposób nie rozwiązuje
narastającego na naszych oczach problemu!
Dlatego proponuję, po pierwsze, aby dzisiejsze dotacje przeznaczane na komercjalizację
nieopłacalnych źródeł odnawialnej energii, które rozsadzają nasze przeciążone budżety,
przeznaczyć w dużym stopniu na intensyfikację niezbędnych prac badawczych w
poszukiwaniu komercyjnego sukcesu.
Po drugie, aby gdzieś, najlepiej w środku Europy, stworzyć międzynarodowy skansen dla tych
wszystkich urządzeń, które posuwają nas we właściwym kierunku, ale które wciąż nie
spełniają kryterium ekonomicznej efektywności. Niech to miejsce stanie się dla wszystkich
naukową bazą dla niezbędnych wdrożeniowych eksperymentów oraz edukacyjnym celem
dla licznych szkolnych wycieczek.
Po trzecie, stwórzmy globalny infrastrukturalny fundusz inwestycyjny, dedykowany
opłacalnym źródłom alternatywnej i odnawialnej energii, aby w ten sposób
zagospodarować niezarabiające dzisiaj oszczędności, z ich niezaspokojonymi rentierskimi
potrzebami, dla sfinansowania projektów w najbardziej „brudnych gospodarkach”.
Jedyną racjonalną i społecznie akceptowalną odpowiedzią na problem ocieplenia jest
globalnie opłacalna innowacja, tańsza i bardziej efektywna, która przekona kapitalizm, aby
dołączył do rosnącego szeregu zatroskanych. Winni jesteśmy naszej Ziemi znacznie więcej, niż
tylko marnotrawienie pieniędzy, których my – podatnicy – wcale nie mamy, na lokalne
aplikowanie nieefektywnych technologii, które za chwilę i tak nie wytrzymają komercyjnej
próby czasu i pójdą na zbyt dla nas wszystkich kosztowny złom.
Skala problemu jest ogromna! Dlatego walka z globalnym ociepleniem może i powinna
uczynić nas wszystkich jeszcze bardziej zamożnymi. A jak na razie, czas i pieniądze
przeciekają nam wszystkim przez palce.